Jak zrobić ze zwierzęcia przyjaciela człowieka
Wysłano dnia 30-06-2006 o godz. 19:53:50 przez byalbayx
|
|
mmiodek napisał "Jak zrobić ze zwierzęcia przyjaciela człowieka
Najbardziej skuteczną metodę opracowała prof. Gertruda Hendrix na uniwersytecie Illinois. Odkryła ona, jak można zrobić ze źrebięcia bezpośrednio po urodzeniu przyszłego towarzysza człowieka i uległego wierzchowca. Oto jak opisuje ona swoje postępowanie:
"Od razu zabieram noworodka od weterynarza. Obejmuję go i pieszczę, głaszczę jego szyję i lekko drapię, naśladując klacz, która delikatnie szczypie wargami sierść dziecka. Kiedy źrebię znuży się, zaraz przestaję, ale po godzinie zaczynam na nowo".
Tak postępuje się w ciągu czterech pierwszych dni życia źrebięcia. Badaczka strzeże się jednak przed całkowitym przejęciem roli końskiej matki.
Przeciwnie. Wie bowiem, że jeżeli wyeliminuje się matkę z życia źrebaka, to wyrośnie stworzenie wprawdzie bardzo przywiązane do człowieka, ale w życiu seksualnym zwyrodniała kaleka.
Dlatego badaczka próbuje raczej grać rolę "końskiej ciotki". Także w wolnej przyrodzie u żyjących dziko mustangów na zachodzie Ameryki zaraziło narodzinach przychodzą inne klacze z haremowej rodziny, żeby podziwiać i pieścić najmłodszego członka stada. Tylko w pierwszych godzinach matka zabrania bezpośredniego kontaktu. Dziecko musi najpierw tylko ją samą obwąchać i poznać jako matkę. Dopiero kiedy wytworzy się uczuciowa więź między dzieckiem i matką, mogą przyjść "ciotki"
U Gertrudy Hendrix źrebięta pozostają więc ze swoją własną matką, ale od pierwszego oddechu uczą się, że ludzie są czymś w rodzaju "drogich ciotek" i tym samym należą do końskiej wspólnoty. Nieco później badaczka już nie głaska sama źrebiąt. Robią to coraz inni ludzie. Dzięki temu źrebięta nie przywiązują się do jednej osoby, ale do wszystkich ludzi odnoszą się jak do zaufanych przyjaciół.
W wyniku tych badań w Ameryce rośnie obecnie całkowicie nowa kategoria koni wierzchowych. Zwierzęta są z natury dobroduszne wobec wszystkich ludzi. Nie okazują nerwowości, kiedy wkłada im się siodło, nie zrzucają początkujących jeźdźców, a w każdym razie nieumyślnie i nie znają reakcji strachu ani paniki. Jednym słowem są przychylne jeźdźcowi.
To samo co odnosi się do konia, stosuje się i do psa. Także dla nowo narodzonego szczeniaka pierwsze tygodnie życia mają decydujące znaczenie dla jego charakteru i nastawienia do człowieka, a tym samym dla całego życia. Jeżeli nie nauczył się pewnych rzeczy w fazie wpajania podczas pierwszych siedmiu tygodni swojego ziemskiego bytu, to później nie potrafi już tego nadrobić. Na przykład w tym okresie formuje się usposobienie zwierzęcia albo na wiernego przyjaciela człowieka, albo ospałego mruka lub wreszcie na "złego" psa, atakującego i gryzącego ze strachu.
Jest to dlatego godne uwagi, ponieważ hodowca sprzedaje młodego psa najczęściej dopiero wtedy, kiedy szczeniaka odzwyczajono już od matki, a więc w wieku około 12 tygodni. Wtedy jego charakter jest już uformowany, chociaż nie da się go jeszcze dobrze poznać. Kupujący może jeszcze wprawdzie psa wytresować i przyuczyć do różnych czynności, ale w jego osobowości niewiele już da się zmienić - fakt, na który, o dziwo, wielu ludzi nie zwraca uwagi, ponieważ wartość ma dla nich tylko szlachetne pochodzenie psa, mylnie identyfikowane z korzystnymi cechami dziedzicznymi.
Znany badacz psów, dr Eberhard Trumler, odkrył pewne rewelacyjne szczegóły w sposobie postępowania. Między czwartym a siódmym tygodniem życia szczeniaka hodowca nie może na przykład ograniczać się tylko do podsuwania psu miski z jedzeniem. W ten sposób nie stanie się on nigdy przyjacielem człowieka, do serca psa bowiem nie trafia się przez żołądek.
Człowiek powinien raczej, podobnie jak robi to suka, codziennie parę razy bawić się ze szczeniętami. Psiaki muszą przy tym wyraźnie czuć zapach człowieka. Szczeniak, który do siódmego tygodnia życia włącznie nigdy się nie bawił, ani ze swoimi prawdziwymi rodzicami, ani z ludzkim opiekunem, pozostanie do końca życia tępym, ponurym klocem, z którym nie wiadomo co począć. Brzmi to groteskowo, ale jeżeli hodowca dopiero od ósmego tygodnia zaczyna bawić się ze szczeniakiem, to może się mordować z nim całymi miesiącami przez kilka godzin dziennie, ale z równym powodzeniem mógłby starać się skłonić do zabawy dywanik leżący przed łóżkiem.
Jeżeli pies do siódmego tygodnia życia nie węszył zapachu człowieka, to już do końca będzie stronił od ludzi, choćby nie wiadomo jak był później rozpieszczany. Zjawisko to, podobnie jak u konia, wykazuje różne odcienie: jeżeli szczenię między czwartym a siódmym tygodniem ma kontakt węchowy zawsze tylko z jednym człowiekiem, to w przyszłości przywiąże się tylko do tej jednej osoby, natomiast wobec wszystkich innych ludzi będzie niepewny i nie nawiąże z nimi kontaktu. Natomiast jeżeli szczenię jest głaskane przez wielu ludzi, to kiedy dorośnie, ma życzliwy stosunek do wszystkich ludzi, nawet zupełnie obcych, którzy nigdy nie dotknęli go w dzieciństwie. Typowym przykładem niezrozumienia przyrody przez ludzi jest przeświadczenie, że za pomocą nowoczesnej tresury u każdego psa można rozwinąć wszystkie zdolności. To, co jest do pomyślenia, nie zawsze jest do zrobienia. Stworzeniami bożymi nie da się dowolnie manipulować. Doświadczeni instruktorzy w szkołach psów policyjnych wiedzą o tym dobrze. Na przykład gotowość do zwęszenia i wskazania ukrytego narkotyku opiera się na chęci zabawy u psa. Jeżeli ta chęć zanikła już w dzieciństwie, to nie pomogą żadne metody nauczania. Pies musi odejść ze szkoły, jako nie nadający się.
A zatem już u szczeniaka zwrotnice są nastawione i decydują, czy wyrośnie z niego ostry stróż, wiemy tylko jednemu panu i nie dający się przekupić obcym osobom ani pożywieniem, ani przymilaniem się, czy też stanie się towarzyszem zabaw dzieci i ich przyjaciół.
Nieprzystępność albo przyjacielskość są również u psów cechami, których nie da się osiągnąć w okresie późniejszym środkami wychowawczymi. Obie są rezultatem nieodwracalnego wpajania, które ma miejsce między czwartym a siódmym tygodniem życia, a więc w tak zwanej "wrażliwej fazie oswajania", kiedy zwierzę jest jeszcze bezrozumnym kłębkiem, trawiącym pożywienie. Czego się szczeniak nie nauczył, tego pies nie nauczy się nigdy!
Jeżeli hodowca da szczenięciu w fazie oswajania zamiast człowieka jakieś inne zwierzę, na przykład dorosłego kota albo królika, to przywiąże się ono do tego zwierzęcia tak mocno jak w innym wypadku do człowieka.
W północnym Meksyku farmerzy wykorzystują fazę czułą na wpajanie robiąc z dziko żyjących kojotów (Canis latrans) zwanych także wilkami prerii, stróżów swoich kóz. Mianowicie wyciągają ślepe jeszcze szczenię kojota z ziemnej jamy, wygrzebanej przez rodziców, i przykładają je do wymienia kozy której właśnie odebrano dopiero co urodzone koźlątko. Koza wierzy więc, że szczenię jest jej dzieckiem, a kojot, kiedy podrośnie będzie uważał stado kóz za swoich towarzyszy.
Kiedy kojot dorośnie, z własnej inicjatywy obejmuje przewodnictwo stada, wcześnie rano wyprowadza kozy z zagrody, sam, bez człowieka, pilnuje, żeby się trzymały razem, a wieczorem znów pędzi je do domu. Natychmiast reaguje na krzyk napadniętej kozy, biegnie od razu do wołającego o pomoc zwierzęcia i atakuje napastnika nawet wtedy, gdy jest nim inny kojot albo człowiek choćby to był sam właściciel stada.
Tak silnie jest więc przepojony wrażeniami z dzieciństwa obraz świata otaczającego zwierzę, w którym szuka ono swojego miejsca i roli.
Według "Rodzinne Gniazdo" Vitus B. Dröscher, Państwowe Wydawnictwo, Wiedza Powszechna, 1988
"
|
| |
|
Nie masz jeszcze konta Klubowicza w tym dziale? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany Klubowicz będziesz miał kilka przywilejów.
|
Wynik głosowania: 4 Głosów: 9

|
|